piątek, 23 września 2016

HISTORIA PEWNEJ NIEWIERNOŚCI- DANKA BRAUN + malutki spoiler

 
 
Czy byłabyś w stanie wybaczyć zdradę swojej ukochanej osoby? Zanim powiesz nie, zastanów się dobrze, też zawsze mówiłam „No coś Ty nigdy". Ta książka jednak jest tak do bólu realna i piękna sama w sobie, że zaczęłam postrzegać pewne aspekty życia troszkę inaczej. Zapraszam na recenzję.

Robert Orłowski, wybitny, wzięty neurochirurg od zawsze jest obiektem westchnień wielu kobiet. Przystojny, inteligentny, a do tego bogaty – zdaje sobie sprawę z atutów, którymi dysponuje. Po ślubie z Renatą stara się być przykładnym mężem i ojcem. Rozdarty między Krakowem a kliniką w Bostonie, gdzie pracuje, potrafi znaleźć czas dla rodziny i zaangażować się w budowę wymarzonego domu. A jednak żona zauważa, że Robert nie poświęca jej już tak wiele uwagi, jak kiedyś. Podskórnie wyczuwa, że nie jest to kwestia przemęczenia, a za przedłużającymi się wyjazdami męża kryje się coś więcej, niż tylko praca. Zaniepokojona, pewnego dnia pakuje siebie i dzieci i wyrusza do Bostonu w poszukiwaniu prawdy o Robercie.

(…) Sypiasz z prostytutką?!
– Przysiągłem przed ołtarzem, że cię nie zdradzę. Numerek z dziewczyną, która bierze za to pieniądze, to nie zdrada. To był zwykły zabieg higieniczny. Potrzebuję seksu, a ty nie chciałaś się ze mną kochać.


Historia pewnej niewierności to druga część opowieści o losach rodziny Orłowskich. Pierwszą byłam zauroczona, do dziś mieści się w czołówce moich ulubionych lektur i sięgałam już po Nią niezliczoną ilość razy, nawet teraz świeżo po przeczytaniu tej pozycji czytelniczej wiem co będę robić wieczorem. Ta część podobała mi się nieco mniej; zaczynając od irytujących zachowań Renaty na samym początku, kończąc na okropnych zdradach i tajemnicach. Nie byłam zadowolona, bo uwielbiam tę parę i tylko wybaczyłam to wszystko autorce ze względu na szczęśliwe zakończenie.

Danka Braun (pseudonim) ma mentalnie dwadzieścia lat mniej niż wskazuje na to metryka, dwóch przystojnych synów i męża-wciąż tego samego. Uwielbia czytać, oglądać „Gotowe na wszystko”, rozwiązywać krzyżówki. Prasuje męskie koszule i oblicza podatki (prowadzi z mężem biuro rachunkowe). Pomiędzy codziennymi czynnościami znajduje czas na pisanie. Urodziła się w Olkuszu, lecz od lat mieszka w Krakowie. W ubiegłym wieku ukończyła Wydział Prawa i Administracji na UJ. Doświadczenie życiowe czerpała pracując w urzędzie skarbowym, Hucie im. Lenina, prowadziła sklepy, opalała klientki w solarium…

Robert mimo wszystko nadal jest moją największą słabością i choć nadal nie jest typem grzecznego chłopca to nie zamierzam się leczyć z tej platonicznej miłości. Bez wątpienia urzekła mnie relacja głównych bohaterów, pokazanie życia takim, jakie jest naprawdę. Miłość to największy dar, jaki możemy obdarzyć drugą osobę, ale także otrzymać od Niej w zamian. Danka Braun opisała idealnie jakie emocje targały główną bohaterką, jak i bohaterem. Bardzo podoba mi się system pisania z dwóch punków widzenia. Uwielbiam tę kobietę za Jej mocny i zdecydowany charakter, choć na początku miałam ochotę Nią potrząsnąć.

To historia niewątpliwie o miłości, ale także tęsknocie, zdradzie, uporaniu się z samym sobą i swoimi słabościami i kompleksami.

Zostaję fanką twórczości Danki Braun, ta historia była taka zwyczajna, naturalna, tak bardzo uwierzyłam w nią, że tkwię w niej całą sobą.

Gorąco polecam!

3

poniedziałek, 19 września 2016

Toxic- Rachel van Dyken # czyli jak łzy przysłaniały mi litery.

 
UWAGA! Mogą ukazać się spoilery pierwszej części pt."UTRATA”

Jak sobie poradzić ze stratą najukochańszej osoby? Jak unieść brzemię bólu i poczucia winy?

Każdy jest inny, nie można więc wszystkich wrzucać do przysłowiowego worka. Są tacy, którzy załamują się, izolują od świata i mamy wrażenie przestają istnieć, są również tacy, którzy potrzebują specjalistycznej opieki. Jednak nie brak i tych, którzy pod fasadą uśmiechu i zadowolenia ukrywają swoją prawdziwą twarz. Są samotni i nie mogą poradzić sobie z wewnętrznym, rozdzierającym bólem, lecz pokazują swoją inną twarz, aby nikt się o nich nie zamartwiał.

Każdy kryje jakąś tajemnicę ... Gabe Hyde żyje na kredyt. Od czterech lat ukrywa swoją prawdziwą tożsamość przed światem, który niegdyś obsesyjnie go uwielbiał. Jeden niewłaściwy krok doprowadził go na skraj szaleństwa. Krok, który na zawsze zmienił ścieżkę jego życia. Udawanie nie prowadzi do niczego dobrego, zwłaszcza gdy grasz kogoś innego przed tymi, którym najbardziej na tobie zależy. Ale gdyby ktoś kiedyś odkrył prawdę, to nie jego życie stanęłoby pod znakiem zapytania – ale jej.

Saylor nie nienawidzi mężczyzn. Tylko Gabe’a. Ten lekkomyślny, beztroski, w czepku urodzony gość to prawdziwa sól w jej oku. Który sprawia tylko, że wszystko coraz bardziej się gmatwa. Niestety, jest takie miejsce, w którym ich spotkania są nieuniknione. Dom opieki. Gdyby tylko tak się nawzajem nie pociągali… Im bliżej są ze sobą, tym więcej pytań powstaje w Saylor. Bo Gabe coś ukrywa.

Co się stanie, gdy te dwa światy na siebie wpadną? Dwa światy, które nigdy nie powinny się spotkać? Czy on zniszczy wszystkich, których kocha? Czy w końcu uzyska odkupienie, o którym marzy od czterech lat?

Każdy kryje jakąś tajemnicę… a ty?

Jest to druga książka z serii „Utraceni” Rachel van Dyken, jeśli spodobała Wam się Utrata, jestem więcej niż pewna, że Toxic również zagości na liście Waszych ulubionych lektur. Na mojej góruje od dziś na pierwszym miejscu, ta lektura to rollercoaster uczuć, nie sądziłam, że potrafię wylać aż tyle łez! One po prostu kapały i kapały a ja nie mogłam przestać czytać ani na chwilę. Bohaterowie powieści są wykreowani w sposób prawdziwy, nieirytujący. Możemy jak najbardziej utożsamiać się z każdym z nich, co dodaje autentyczności całej historii.

Wszyscy noszą maski. W różnych kształtach i rozmiarach. Jedyny problem z nakładaniem masek polega na tym, że tak dobrze się w nich czujemy. Jakże szybko uświadamiamy sobie, że nie musimy być tym, kim naprawdę jesteśmy. Jak łatwo przekonać samych siebie, że musimy ukryć to, jacy się urodziliśmy. To straszne, że lęk nie pozwala nam wypełnić naszego przeznaczenia. To piekło, gdy osoba, którą mieliśmy być, zostaje zastąpiona przez jakiegoś taniego oszusta.

Toxic Rachel van Dyken to kolejna książka, w której możemy poznać perspektywę myślenia zarówno bohaterki, jak i głównego bohatera. To naprawdę dobry pomysł, gdyż widzimy w danej chwili co czuje dany bohater, z jakimi problemami się zmaga.

Gabe-jest typowym umięśnionym, wytatuowanym facetem, na którego widok dziewczyny mdleją. Nic nieznaczące akty cielesne są dla niego niczym oddychanie; jak codzienność. Lecz nie zawsze taki był, dlaczego więc zmienił swoje zachowanie?

Saylor- studiuje muzykę, nie należy do dziewczyn, które flirtują i całują się po kątach. Jest niewinna, piękna i gdy po raz pierwszy spotyka Gabe'a od razu zieje do niego nienawiścią. Czy aby na pewno?

Czasami trzeba walnąć głową w ziemię, zanim w końcu uświadomisz sobie, że droga nie jest w dół, a w górę.

Jeśli tęsknicie za bohaterami, którzy występowali w „Utracie” to nie zabraknie ich także tu. Wes- jako najlepszy przyjaciel Gabe'a jest niczym kotwica ratująca życie naszego głównego bohatera. Jest najbardziej przyjazną osobą, jaką kiedykolwiek poznałam w literaturze, nie przestał także być uroczym, przystojnym mężczyzną, dla którego Kriesten oznacza wszystko. Znajdziemy również damską część lektury; tj. Kriesten oraz Lisę, które poznaliśmy w pierwszej części, jeśli brakuje Wam tamtejszych bohaterów polecam zgłębić się w lekturę Toxic, dla mnie osobiście druga część jest znacznie lepsza od pierwszej co zazwyczaj rzadko się dzieje.m Książka skrywa w sobie wiele trudnych tematów, możemy się wzruszyć, zrozumieć co tak naprawdę jest w życiu ważne, jak nasze życie jest bardzo cenne, oraz że warto ufać ludziom, powierzyć im swoje tajemnice i nie dźwigać ciężaru bólu, który nas wyniszcza.

Czasami wydaje nam się, że Bóg postawił na nas krzyżyk, gdy tak naprawdę daje na drugą szansę.

Opowieść  którą stworzyła Rachel van Dyken jest cudowna, piękna i choćbym zaczęła wymieniać milion przymiotników to i tak nie wyrażą w pełni tego, jak się czułam, gdy odłożyłam książkę z powrotem na półkę. Z pewnością do niej wrócę nie raz i nie dwa. To książka pełna przyjaźni ale również miłości gotowej do poświęceń, takiej szczerej, prawdziwej. Historia pokazuje nam, że dramatyczne sytuacje nie sprawiają, że to koniec, można stworzyć coś cudownie pięknego, lecz trzeba dać sobie i innym szansę. To nie jest ot taki sobie romans, to dzieło, a nawet odważę się na określenie arcydzieło.

Kocham lody, kocham naleśniki, kocham kolor niebieski-bzdury. Ponieważ, kiedy ja mówię KOCHAM - to znaczy wykrwawię się dla Ciebie.
 

2
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.