wtorek, 13 września 2016

I obiecuję Ci miłość- Marta W. Staniszewska (PRZEDPREMIEROWO)


Czy prawdziwa miłość przetrwa każdą przeciwność losu? Jak żyć ze świadomością, że Twoja największa miłość jest tak daleko od Ciebie?

Muszę się szczerze przyznać, że to moja pierwsza styczność z twórczością autorki. Książka najbardziej ujęła mnie swoim wolno płynącym rytmem, każde słowo jest starannie przemyślane, nie czujemy, że w danej chwili pisarz miał do czynienia z tzw."deadline’em” i w tempie błyskawicy musiał ukończyć książkę. Każdy zmysł mojej duszy pragnął chłonąć kolejną literkę i następną aż w końcu trafiłam na ostatnią stronę i tu skończyła się moja radość.

Każdy ma taki dzień, który zapamięta do końca życia. Taki moment, gdy jest w stanie przypomnieć sobie z przerażającą dokładnością miejsce, w którym przebywał, gdy usłyszał złą lub dobrą wiadomość, która miała wpływ na resztę jego życia.

Wincent stawiał wartość danego słowa ponad własne życie i szczęście, jednak los zmusił go do zweryfikowania priorytetów. Nauczył go ponadto, aby dwa razy przemyślał, komu i jaką obietnicę składa, bo może okazać się, że wszystkich nie będzie w stanie dotrzymać… Zwłaszcza jeśli w grę wchodzi szczęście jedynej dziewczyny na świecie, na której mu naprawdę zależało.
Czy Bella kiedykolwiek zaufa Wincentowi ponownie, po tym, jak porzucił ją bez słowa wyjaśnień? Czy przeznaczenie da im szansę naprawić błędy przeszłości? I co na to mąż Belli...
Delikatna, kobieca, erotyczna powieść o poszukiwaniu miłości i niespełnionych obietnicach.

Ale chciał więcej – ciało i duszę, chciał, aby jej serce biło tylko dla niego, a każdą myśl zaprzątały gorące wspomnienia przyjemności, jaką może jej ofiarować.
Chciał, aby uśmiechała się, przypominając sobie jego uśmiech i płakała wraz z jego łzami. Bo on mógł być dla niej wszystkim, czego w życiu pragnęła, musiała mu tylko pozwolić.


Niektórzy z Was, oceniając opis książki mogą stwierdzić, że to kolejny erotyk- pewnie oklepany schemat, odgrzewane sceny uniesienia i na końcu wielki przewidywalny happy end. W tym momencie nie zgodzę się z Wami. I obiecuję Ci miłość co prawda jest kolejną, podgrzewającą temperaturę pozycją czytelniczą, lecz na pewno daleko odbiega od opisywanych schematów. Uwielbiam, gdy mogę utożsamić się z główną bohaterką czy też bohaterem, jest to nie lada wyczyn dla autora, gdyż każdy z nas jest inny i dogodzić każdemu z osobna tak, aby charakter, choć w minimalnym stopniu nie irytował nas jako czytelników to praca godna poszanowania. Izabella nie jest w ani jednym stopniu podobna do mojej osoby, a jednak gdy po raz pierwszy ujrzałam Jej osobowość w tekście wiedziałam, że dojdziemy do porozumienia. Na pierwszy rzut oka główna postać może być delikatnie denerwująca, gdyż dlaczego godzi się na takie traktowanie swojego własnego męża? Dlaczego jest tak cicha i potulna? Izabella pokazuje jednak pazurki i to są właśnie momenty, gdy chcemy odłożyć na chwilę książkę i zacząć bić brawo.

Wincent... Obok tego mężczyzny nie da się przejść obojętnie. Przystojny, wrażliwy, czuły. Wcale nie idealizuję! Jeśli mówicie o tym jedynym to macie na myśli właśnie Wincenta Portera. Jest osobą, którą pragną wszystkie kobiety, a jednak w Jego sercu tylko jedna ma miejsce.

Postacie drugoplanowe również odgrywają tutaj swoją ważną rolę. Magda, przyjaciółka Izabelli, jest moją ulubioną bohaterką, życzy Izie jak najlepiej nie zapominając o tym, aby nienawidzić Jej męża. Tomasz, mąż głównej bohaterki, którego głównym założeniem jest, aby żona potulnie czekała na Niego w domu i traktuje ją jak własność nie należy do  ludzi,których obdarzam gorącym uczuciem.
Tak naprawdę każdy charakter przedstawiony przez Martę W. Staniszewską jest inny, różnorodny i to również jest ogromną zaletą tejże książki. Nie jest to kolejny romans, dzięki któremu bardziej nam chce się spać niż czytać i zarywać noc. Powieść dotyka wiele różnych i skusiłabym się na powiedzenie trudnych tematów, uświadamia nam co naprawdę w życiu jest ważne, czy warto podążać za głosem serca, czy jednak zaufać rozumowi. Przede wszystkim dziękuję autorce za wiele chwil wzruszeń i prosty, sensowny język dla czytelnika, dzięki któremu książka jest idealna sama w sobie.

Jej twarz odzwierciedlała frapujący stop pożądania i cierpienia – obu tak wielkich, że krew w jego żyłach zawrzała w oszalałej tęsknocie.


I, obiecuję ci miłość to piękna opowieść o prawdziwej miłościktóra przetrwa wszystko. Nie zniszczy jej upływ czasu ani ludzie, którzy życzą nam nie najlepiej. To uczucie pełne poświęceńnamiętności, ale przede wszystkim zaangażowania i tak wielkiej miłości, że można góry przenosić. Ujrzałam historię, która pokazuje, że koniec może być początkiem czegoś pięknego i tylko my mamy prawo tak pokierować życiem, aby było szczęśliwe.

Pragnął jej ust. Z ledwością opanowywał
obsesyjną wręcz chęć, aby zachłannie posiąść jej wargi, które teraz lekko rozchyliła w głębokim, niespiesznym tchnieniu. Byli tak blisko, że ich oddechy połączyły się w jeden oddech. Musiał ją pocałować. Musiał to zrobić właśnie teraz, jakby czuł, że lepszej chwili nie będzie… 


Dziękuję autorce za możliwość zrecenzowania książki.

Premiera już 15 września, polecam gorąco i zachęcam do odwiedzin księgarni, naprawdę warto!
 




5
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.